Skip links

Miesiączkowa joga

Miesiączka potrafi dać w kość. Stosujemy leki przeciwbólowe, termofory, olejek CBD wraz z resztą dobrodziejstw natury (więcej o nich we wpisie Agnes https://www.yonify.pl/5-sposobow-na-bol/ ). Na naszym blogu jest mnóstwo artykułów o tym, jak sobie z nią radzić. Ale czy jest coś jeszcze, przy pomocy czego możemy uśmierzyć trochę ból miesiączkowy? Jest – joga. 

Na początku chciałam zaznaczyć, że nie jestem joga – ekspertem. 

I nie poczuwam się do wymądrzania w tym zakresie. Ale jestem ginekologiem, jestem osobą miesiączkującą. Na podstawie tego, co czuję jestem w stanie podsunąć Wam kilka sugestii, które nie tylko mogą pomóc z bólem, ale także będą bezpieczne dla Waszej fizjologii. Jeśli informacje zawarte w tym wpisie będą dla Was niewystarczające, zachęcam do skontaktowania się z ekspertem w tej dziedzinie. 

Temat aktywności fizycznej w różnych fazach naszego cyklu miesiączkowego był już poruszany na naszym blogu. 

Zapraszamy do przeczytania wcześniejszego wpisu, w którym co nie co już napisaliśmy (https://www.yonify.pl/cykl-miesiaczkowy-a-aktywnosc-fizyczna/ ). Dzisiaj rozszerzymy zagadnienie aktywności fizycznej właśnie w trakcie miesiączki. Już na początku chcę zaznaczyć, że nie możesz się forsować. Wszystko rób zgodnie ze swoim ciałem – w tych dniach musisz być dla niego szczególnie dobra (zawsze trzeba!). Jeśli poczujesz, że opcja ćwiczeń nie jest dla Ciebie – spokojnie, zostań w łóżku i włącz ulubiony serial. Ale spróbować zawsze można. 

Tzw. joga regeneracyjna może być praktykowana nie tylko w trakcie miesiączki. 

Kiedy czujesz spadek formy, zmęczenie czy najzwyczajniej w świecie jesteś przemęczona forsownymi treningami – to także jest dla Ciebie. Podczas miesiączki ten typ praktyki pomaga na nasze skurczowe bóle brzucha, bóle odcinka lędźwiowego kręgosłupa czy na nasze PMSowe huśtawki nastroju. Nie wszystkie jednak asany z tego rodzaju jogi będą dla nas odpowiednie – unikaj koniecznie pozycji odwróconych, czyli takich które powodują, że Twoja miednica znajduje się “do góry nogami”. Może to sprzyjać wstecznemu przepływowi krwi miesiączkowej, który może nie tylko nasilić dolegliwości bólowe, ale także według jednej z teorii sprzyja powstawaniu endometriozy. 

Joga, czyli coś dla ciała i coś dla ducha. 

Dzięki tej praktyce obniżamy napięcie w naszym ciele, ale także poprawiamy funkcjonowanie naszej głowy. Joga nie jest remedium na wszystkie problemy świata, ale uwierzcie mi, że regularna praktyka znacząco wpływa na nasze życie, poprawiając jego komfort. Boisz się, że nie dasz rady, bo nigdy nie próbowałaś? Spokojnie, w jodze regeneracyjnej Twoim przyjacielem będzie kocyk i poduszka, żadnych skomplikowanych asan (pozycji). W tym wpisie posługuje się jedynie słowem, ale zachęcam Was do wyszukania odpowiednich zdjęć czy filmików. A przede wszystkim zachęcam do uczęszczania na zajęcia z profesjonalistą – nic nie zastąpi nam ich wiedzy, a ten wpis potraktujcie wyłącznie jako zachętę. 

Na sam początek – pozycja dziecka. 

Siadasz na swoich piętach, duże palce u stóp przylegają do siebie. Następnie kładziesz swoją klatkę piersiową na podłodze (możesz rozsunąc kolana, jeśli odczuwasz dyskomfort) i wyciągasz swoje ręce do przodu. Postaraj się wydłużyć kręgosłup i spokojnie oddychać. Dodatkowo możesz podłożyć sobie poduszkę lub koc pod głowę. 

Korzyści płynących z tej asany jest wiele. 

Przede wszystkim redukuje stres i odpręża. Bóle w dolnych plecach znikają, a nasz kręgosłup czuje się znacznie lepiej. Dodatkowo może pomóc także przy dolegliwościach bólowych głowy. Jeśli jednak czujesz, że coś jest nie tak, zapisz się na zajęcia jogi, gdzie ekspert dopilnuje, abyś wykonywała tą pozycję prawidłowo i bez dyskomfortu. 

A teraz czas na leżącą pozycję spętanego trójkąta (z podparciem lub bez). 

Brzmi skomplikowanie, ale jest jak cieplutki kocyk dla naszej miednicy. Uwielbiam w niej leżeć! Dobrze mieć do niej koc, pasek i wałek, ale jeśli nie masz wałka możesz po prostu użyć poduszek. Siadasz na podłodze, wałek/poduszki masz za plecami. Pasek zakładasz w okolicy pachwin, pod stopy i nisko na plecach, a gdy go naciągasz zbliżasz pięty do bioder. 

Brzmi skomplikowanie? 

Możesz odpuścić sobie użycie paska i po prostu sama zbliżyć pięty do bioder tak, aby utworzyć owy trójkąt. Plecy i głowę układasz na wałku – tak, aby nie czuć napięć. I oddychasz… Możesz wykonać tę asanę także bez podparcia – po prostu leżąc na plecach. Wiem, że opis brzmi skomplikowanie, ale jeśli tylko zobaczysz to na zdjęciu / ilustracji zobaczysz ile dobrego może zdziałać ta pozycja dla naszej miednicy. 

Jeśli jednak nie możesz się w niej ułożyć lub po prostu nie czujesz w niej odprężenia, skieruj swoje kroki do studia jogi. 

Tam zostaniesz dokładnie poinstruowana i będziesz mogła czerpać całe dobro z tej pozycji. Może to niezbyt edukacyjne, ale warto czasami tak po prostu poleżeć w łóżku. Aby otworzyć naszą miednicę, odprężyć się i pooddychać. 

Wiesz jak wygląda szczęśliwe niemowlę?

Leżąc chwyta za swoje stopy i kołysze się. Dokładnie tak wygląda pozycja szczęśliwego dziecka, dzięki której możemy rozmasować swój odcinek lędźwiowy kręgosłupa, dlatego polecam szczególnie przy tego rodzaju dolegliwościach miesiączkowych. Prosta asana, a dająca wiele dobrego. 

Dalej przechodzimy do bardziej “zwierzęcych” asan. 

Pozycje kota i krowy są często wykonywane w połączeniu. Prawdopodobnie praktykowałaś je już na zajęciach w podstawówce – to to ćwiczenie, gdzie w klęku podpartym “wyginasz” kręgosłup jak kot, a następnie Twój pępek dąży do podłogi – czyli raz w jedną raz w drugą stronę. Te asany pomagają nam poprawić krążenie w naszym ciele, a także pomogą na dolegliwości bólowe ze strony pleców. 

A na koniec ukochana przez wszystkich pozycja nieżywego ciała. 

Brzmi trochę masakrycznie, więc znacznie bardziej lubię określenie, które kiedyś usłyszałam na zajęciach jogi “rozpływamy się na macie jak naleśniki”. Polega na głębokim rozluźnieniu i oddychaniu. Koniecznie na końcu praktyki, z zamkniętymi oczami. Możesz przykryć się kocykiem i poleżeć tak kilka minut. Zasypiasz? Nic się nie dzieje, widocznie Twój organizm tego potrzebował. 

I to tyle z naszej miesiączkowej praktyki. 

Absolutnie nie uważam się za eksperta w dziedzinie jogi. Opisy zawarte w tym wpisie są bardzo ogólne, bo w trakcie prawidłowej praktyki musimy pamiętać o wielu innych rzeczach (która część ciała powinna być aktywna, w którą stronę skierować kciuk etc.). Ale chciałam Wam pokazać, że jako lekarz nie jestem za tym, żeby tylko brać leki przeciwbólowe. Że jest inna opcja, żeby ulżyć sobie w dolegliwościach. I mam nadzieję, że ten wpis zachęci Cię do poszperania w internecie po dalsze wskazówki, albo do pójścia na zajęcia jogi.

Zostaw komentarz

🍪 Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.